Mam pytanie, kiedy odbył się owy egzamin z panem Janaszakiem? Dlaczego niektórzy mają go zaliczonego u pana Janaszaka areszta ma pisać u pana Rybickiego? Co to w ogóle są za kpiny z tymi ciągłymi zmianami terminów i egzaminujących. Za kogo oni Nas mają?
_________________ Ważniejsze od tego co dajemy jest to, z czego potrafimy zrezygnować.
A może ktoś kompetentny zadzwoni jeszcze do Rybickiego i zapyta, czy sobie nie odpuści? Bo chyba każdemu bardziej odpowiada stara wersja tych terminów. Można by najpierw się skontaktować z Janaszakiem i zapytać, czy za zgodą Rybickiego zrobi egzamin i w razie czego powiedzieć Rybickiemu, że Janaszak się zgadza...
tak było by najlepiej oczywiście, dziekanat i pan Rybicki też muszą wziąć trochę odpowiedzialności za swoje decyzje. Nie można tak często zmieniać zdania i to w tak krótkich terminach.
_________________ Ważniejsze od tego co dajemy jest to, z czego potrafimy zrezygnować.
Dzisiaj się już nic nie zrobi i jutro do Janacha nie jadę. Ale co zrobić niedługo - pojęcia nie mam. Cóż, przyjdzie się w poniedziałek nieszczęsny na normalne zajęcia, a potem jeszcze na genialnie wyznaczony egzamin. Brawo Wojtek.
_________________ ... Bo spotkać się nie chcę znowu z protestem,
Wracam tam i powiadam, niczym miły facet z gestem:
"Jestem Andrzej!" - wszystko jasne, nie mogłem trafić bardziej:
"Mój boże, to Piasek!"
A może ktoś kompetentny zadzwoni jeszcze do Rybickiego i zapyta, czy sobie nie odpuści? Bo chyba każdemu bardziej odpowiada stara wersja tych terminów. Można by najpierw się skontaktować z Janaszakiem i zapytać, czy za zgodą Rybickiego zrobi egzamin i w razie czego powiedzieć Rybickiemu, że Janaszak się zgadza...
No właśnie, w kulki sobie lecą. Burdel na kółkach w skali mikro, w skali makro to tak właśnie wygląda polityka w naszym kraju... Student nie szmata, niech nim nikt nie pomiata
Mam nadzieję, że jutro u Janacha mi jakoś to pójdzie, może da się też namówić na zaliczenie egz...? Jak go większa grupa, co zaliczy, uprosi...?
Gdy zaś komuś się noga powinie, no to wtedy jeszcze będzie zaliczenie ostatniej szansy u Ryby za tydzień marzenia...
Co, oni sobie jaja robią? Nie ma mnie we Wro, to co, mam się teleportować? Nie dam rady przyjść jutro na 10 a co dopiero się NAUCZYĆ (nie śmiać się, zapomnijmy na chwile, ze to Janaszak ) - Chyba trochę za późno są podane te informacje
Czy tylko mnie się wydaję, że tak w cywilizowanym kraju się nie robi?
tadadadad !! nie ma to jak zebrac opier*** w pracy ze sie nie przyjdzie, uczyc sie specjalnie pod Jaszka a teraz takie cos ?! co to ma byc ? ja juz nie rozumiem filozofii tej uczelni ale co jak co prof. dr. hab. UE Wojciech Rybicki spełnia swoje ambicje do konca i jednak z nami przeprowadzi egzam. Bombastic !
Panie i Panowie - mamy prze je cha ne. A najgorsze, że najpierw robią człowiekowi nadzieję, a później ją bez litości zabijają, brutalnie zarzynają na naszych oczach jak wieprza w ubojni, jak baranka, który pokornie czeka w kolejce na swoją kolej, powoli idzie na spotkanie nieuniknionego - na rzeź, która jest mu przeznaczona. I wie, że to jego ostatnie chwile, tak, teraz już to wie... Ach, a jeszcze wczoraj, jakiż... jakiż on był naiwny, myślał, wierzył, miał nadzieję, że wolny, radosny będzie celebrował życie biegając po słonecznej łące, będzie skubał trawkę, zbierał kolorowe kwiatki i uśmiechał się do samiczek. A teraz... nie ma łąki, nie ma kwiatków, nie ma miłości... W tym zapomnianym przez boga (z małej, bo biedny baranek przestał już w niego wierzyć) miejscu jest tylko strach, ból, rozczarowanie, gorycz i śmierć. Ale to nie ona była tu najgorsza, najtrudniej było zaakceptować jej powszechność, brutalność - rzec by można - wulgarność, ale najgorsza była perfidia katów, którzy dla utrzymania porządku do ostatnich chwil roztaczali przed nimi wizje wspaniałego, sielankowego życia. A teraz... Właśnie przed jego zalanymi łzami oczkami przeleciały wyprute flaki; w bezkształtnej mazi rozpoznał poskręcane jelita, fragmenty żołądka, skórę, sierść i kawałek nóżki... Ach, to przecież Stefan! ten poczciwy Stefan... Krew leje się na około, ścieka ze ścian, bryzga na wszystkie strony zalewając oczy; jego biedny pyszczek, cały umorusany, jego nóżki, ślizgające się na posadzce, która pokryta grubą warstwą fragmentów jego towarzyszy przybrała odcień karmazynowej czerwieni; to prawdziwe morze krwi, na którym gdzieniegdzie utworzyły się wysepki z wyprutych wnętrzności jego poprzedników. Owieczka powoli podnosi głowę do góry i ostatnie co widzi to spadające na nią ostrze bezlitosnej instytucji...
Ostatnio zmieniony przez KrzysiekWu 2010-09-20, 21:12, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum